zdjęcia i fotografie góry Kaukaz, Gruzja, Armenia, Azerbejdżan, turystyka, podróże, wyprawy, gospodarka, bezpieczeństwo, zabytki, zwiedzanie, trekking, Morze Czarne, wybrzeże, Tbilisi, Batumi, Mccheta, Kazbek, Kazbegi, Wardzia
Terenówką przez ćwierć świata. Iran - Azerbejdzan - Gruzja Terenówką przez ćwierć świata. Iran - Azerbejdzan - Gruzja Terenówką przez ćwierć świata. Iran - Azerbejdzan - Gruzja

Repatrianci romb

Od ponad 30 lat w Gruzji żyje grupa repatriowanych z Iranu Gruzinów. Jest to społeczność dość mała i składa z ok. 20 rodzin, które przeprowadziły się tam w latach siedemdziesiątych oraz z ich potomków. Irańscy Gruzini z biegiem lat rozproszyli się po kraju. Część z nich, by zintegrować się z lokalnymi społecznościami zerwała zupełnie kontakty z pozostałymi przybyłymi, natomiast część, by pomóc innym odnaleźć się w nowej rzeczywistości wspierała się nawzajem. Na działania te miała wpływ głównie postawa nestora rodu, który decydował o większości posunięć rodziny. Część społeczności po przyjeździe do Gruzji zmieniła swoją religię, bądź poprzez związek małżeński z miejscowymi Gruzinami, bądź poprzez indywidualną decyzję. Przybyli Gruzini, choć byli przez władze przyuczani do pracy na roli, dziś parają się bardzo różnymi pracami, spośród których trudno wyróżnić dominującą. Ze względu na znajomość języka perskiego część irańskich Gruzinów była wykorzystywana przez rządy radziecki i gruziński do różnych prac związanych z reprezentowaniem ww. rządów w Iranie.

Po przesiedleniu Gruzinów do Iranu ich kontakt z krajem i rodakami urwał się i przez ponad trzy wieki miejscowi o Gruzji i żyjących tam rodakach słyszeli jedynie z przekazów swoich przodków. Pierwszym, znaczącym kontaktem było przybycie do Fereydunshahr gruzińskiego podróżnika Lado Aghniaszwilego na początku XX wieku. Kilka lat później w drugą stronę pieszo wyruszyła dwójka irańskich Gruzinów, by po kilku miesiącach dotrzeć do ojczyzny. Miejscowi z dumą opowiadają o tym wyczynie, podkreślając odwagę obu młodych ludzi. Współcześni irańscy Gruzini również powzięli zamiar dokonania takiego wyczynu i kilka lat temu dwóch mieszkańców Fereydunshahr przeszło podobną drogę, osiągając po kilku miesiącach Gruzję. Ze względu na zamknięcie granic Gruzji po zdobyciu tejże przez Związek Radziecki, na kolejne kontakty irańskich Gruzinów z rodakami z ojczyzny przyszło poczekać do roku 1965. W roku tym w Teheranie odbywały się targi handlowe, na które przybyła delegacja radziecka składająca się również z Gruzinów. Ze strony irańskiej targi były obsługiwane m.in. przez irańskich Gruzinów. Po pewnym czasie obie grupy odkryły się i zaprzyjaźniły. Jeden z członków delegacji radzieckiej Nodar Koczlaszwili powziął zamiar nauczenia poznanych irańskich Gruzinów gruzińskiego alfabetu, do czego, ze względu na pilnujące ich służby specjalne, przystąpiono w konspiracji w lasach w pobliżu Teheranu. Wyjeżdżając z Iranu Nodar zostawił miejscowym Gruzinom elementarz do nauki języka gruzińskiego pt. "Deda Ena", z którego ich nauczał. Gdy wrócił do Teheranu w późniejszym terminie zobaczył pięknie przepisany elementarz w wielu egzemplarzach. Okazało się, że miejscowi Gruzini, by korzystać z wiedzy zawartej w "Deda Ena" jak najpełniej, z braku możliwości zrobienia profesjonalnej kopii przepisali podręcznik znak w znak.



Lado Aghniaszwili na archiwalnych fotografiach. Źródło http://www.fereidani.ge/


Źródło: wikipedia.org


Coraz częstsze kontakty, które miały miejsce w kolejnych latach oraz zainteresowanie irańskimi Gruzinami przez elity gruzińskie sprawiły, że po kilku latach od odkrycia władze radzieckie powzięły decyzję o sprowadzeniu części mieszkańców Fereydunshahr do Gruzji. Miejscowi byli zachęcani do repatriacji przez pracujących na nieodległej od Fereydunshahr budowie potężnej elektrowni Gruzinów, którzy Gruzję określali państwem bogatym i zasobnym, oraz przez - nieokreśloną przez naszych rozmówców - propagandę radziecką, która poprzez określanie ZSRR państwem demokratycznym starała się zachęcić Gruzinów zrażonych do autorytarnego Iranu. Gdy propozycja radziecka wyklarowała się i została przedstawiona stronie irańskiej, ta zezwoliła czterdziestu spośród ok. trzystu zgłaszających taką chęć rodzinom na wyjazd do Gruzji. Rodziny były wybierane przez władze według ich uznania - często były to grupy zaprzyjaźnionych rodzin - i wysyłane systematycznie przez kilka lat.

Po przyjeździe do Gruzji rodziny otrzymywały od władz radzieckich początkowo żywność i inne środki, dzięki którym nie musieli od razu pracować na swoje utrzymanie. Po pewnym czasie podarowano im również w pełni wyposażony dom na wsi i ziemię, którą mieli uprawiać. W związku z faktem, iż w Gruzji był zupełnie inny styl upraw niż w Iranie, nauczono ich także opieki nad winoroślą i generalnej sztuki agrokultury. Rozpoczęto również nauczanie wszystkich przybyłych języka gruzińskiego mówionego i pisanego, a młodych wysłano do szkół gdzie edukowali się wraz z rówieśnikami. Władze nie starały się specjalnie wpływać na światopogląd przybyłych irańskich Gruzinów poza faktem, iż musieli oni oficjalnie tolerować państwowy ateizm. Część przybyłych była namawiana do współpracy przez radziecki KGB, który próbował ich przekupić bądź zastraszyć. Celem ich misji miały być różnorodne zadania przeprowadzane w Iranie. Nieznana jest skuteczność rekrutacji służb.



Mateusz Bajek wraz z jednym z żyjących obecnie w Gruzji Gruzinów przesiedlonych z Iranu


Wielu rodzinom, które przyjechały z kraju muzułmańskiego, do kraju ateistycznego, trudno było przystosować się do życia. Wśród innych powodów niechęci do życia w Gruzji, wymienia się również zrażenie się do systemu komunistycznego, problemy materialne i stosunki z sąsiadami, którzy miast nazywać ich Gruzinami określali ich pogardliwie Tatarami. Po niedługim czasie wśród części rodzin zawiązała się inicjatywa powrotu do Iranu. Spośród przybyłych 40 rodzin, w różnych okresach wróciła około połowa, spośród których niewielka część po pewnym czasie kolejny raz powróciła do Gruzji. Wśród rodzin, które nie wyjechały część została ze względu na przywiązanie do nowego kraju, umiejętność radzenia sobie w nowych warunkach, czy również z powodu nakazów nestorów rodziny, którzy nie bacząc na warunki życia nie wyobrażali sobie powrotu do Iranu.

Współcześnie próby repatriacji irańskich Gruzinów są bardzo sporadyczne. Mimo powstania niepodległej Gruzji, ustabilizowania się jej sytuacji politycznej i gospodarczej oraz relatywnej, w porównaniu z poprzednimi latami, prostocie podróży, irańscy Gruzini, mimo że często deklarują chęć przeprowadzenia się do ojczyzny ich przodków, w praktyce nie robią tego praktycznie nigdy. Zachowanie to wynika to głównie z faktu, iż warunki życia Iranie są generalnie wyższe, niż w Gruzji oraz z faktu, iż rząd gruziński nie wspiera inicjatyw powrotu, ze względu na wysokie koszty repatriacji i integracji każdej z rodzin. Nieliczne znane próby w jednym przypadku zakończyły się znalezieniem stałej pracy naukowca ds. irańskich Gruzinów, w jednym wypadku pracą sezonowego taksówkarza, dorabiającego przez pół roku jako budowlaniec w Teheranie, a w kilku pozostałych nieudaną próbą zorganizowania sobie życia w Gruzji i powrotem do Iranu.



Mateusz Bajek wraz z Giorgim Alaverdaszwilim, redaktorem największego portalu o Irańskich Gruzinach www.fereidani.ge opisującego m.in. życie gruzińskich repatriantów.


Dzięki postępowi technicznemu i wspomnianej wcześniej względnej łatwości wyjazdów zagranicznych dla obywateli Iranu, od kilku lat coraz szybciej rozwijają się kontakty miejscowych Gruzinów z Gruzją. Mają na to wpływ popularyzacja Internetu, telefonii stacjonarnej oraz komórkowej, dzięki którym mieszkańcy Fereydunshahr mogą łatwiej i taniej komunikować się z Gruzją oraz są w stanie na bieżąco śledzić informacje z Gruzji. Ostatnimi czasy popularne stały się również wycieczki, indywidualne i zbiorowe, do Gruzji, na które od niedawna co roku wyjeżdża od kilkudziesięciu do kilkuset irańskich Gruzinów. Większość takich wypraw jest wspierana przez rząd gruziński.


Wszelkie prawa zastrzeżone © Copyright by kaukaz.pl