19.01.2010
PROLOG
20.01.2010
PRZYGOTOWANIA, cz. 1
21.01.2010
PRZYGOTOWANIA, cz. 2
22.01.2010
Dojazd do Gruzji
23.01.2010
Zugdidi -Uszguli
23.01.2010
TRASA USZGULI- LENTEKHI- KUTAISI
24.01.2010
KUTAISI- GORI- UPLITSIKHE -WOJENNA DROGA
29.01.2010
PASANAURI- KAZBEGI- PASANAURI
25.01.2010
PASANAURI- MONASTYRY GAREDZI- LAGODEKHI
29.01.2010
LAGODEKHI- SZEKI –KISZ – GABALA
31.01.2010
GABALA- WODOSPADY- LAHICZ
04.02.2010
Baku- QUBA- XINALIK
04.02.2010
Baku- QUBA- XINALIK c.d.
28.02.2010
BAKU- DŻALILABAD
28.02.2010
BAKU- DŻALILABAD c.d.

Był upalny lipcowy wieczór 2007 roku. To było niewiarygodne bo siedzieliśmy sobie w Gruzji na tarasie domu w Zugdidi- stolicy Megrelii. Zajechaliśmy tam naszym starym Fordem..Ewa –żona, Ania- córka i ja. Byliśmy świeżo po rajdzie wynajętym autem do Mestii- stolicy Swanetii- jednego z najbardziej tajemniczych i niedostępnych regionów Gruzji. Naszym kierowcą i ochroniarzem zarazem był Badry Żwanija – to właśnie w jego domu siedzieliśmy tego wieczora. Piliśmy świetne gruzińskie wino kiedy Badry się zapytał : jak już zajechaliście do Gruzji to pewnie kiedyś i do Iranu pojedziecie ?? Tylko się zaśmialiśmy z tego pomysłu..
Kilkanaście dni później jechaliśmy w południowej Armenii w wysokich górach. Powietrze i wszystko wokół było jakieś takie szarożółte , zupełnie inne niż kiedykolwiek widzieliśmy. Rzut okiem na mapę- kurczę , jesteśmy tuż przy irańskiej granicy – Badry nie żartował….
Coś zaświtało w głowach…

Nasza córka nie dostała irańskiej wizy . Dostała Ewa, dostał Kosma – chłopak Ani , dostałem ja. Ania nie . Byliśmy kompletnie zaskoczeni. Miesiące przygotowań poszły na marne. Plan bliskowschodniej wyprawy musiał ulec zmianie. Zamiast Turcji, Gruzji, Syrii i Iranu pozostała Turcja, Gruzja, Syria- przecież nie zostawimy Anki samej….
8 sierpień – jesteśmy w drodze do Syrii ,we wschodniej Turcji , kiedy dzwoni telefon z Polski. W Gruzji wojna….Do końca mieliśmy nadzieje , że to tylko dwudniowa strzelanina jakich wiele na gruzińsko- osetyjsko- abchaskim pograniczu.
Kolejny plan do kosza…. Jacy byliśmy wściekli. Nasza wymarzona pętla kaukaska Zugdidi- Mestia- Uszguli- Kutaisi niestety nie zostanie przez nas pokonana –wojna rosyjsko gruzińska pogrzebała nasze oczekiwania. W tamtym czasie myśleliśmy , że na zawsze. Ten rok był jakiś niefartowny dla naszych planów wyprawowych. Iran – nici, Gruzja- nici . Ewa jednak powiedziała , że musiał być w tym palec Boży . Gdyby Ania dostała wizę irańską to pojechalibyśmy przez Gruzję w pierwszej kolejności i 8 sierpnia bylibyśmy już w Gruzji , a po kilku dniach w Swanetii tuż przy abchaskiej granicy, w środku wojny..
Gdyby nie wojna w Gruzji to pewnie nie bylibyśmy w Jordanii tamtego roku na Wadi Rum. A i w Syrii nie obejrzelibyśmy tylu ciekawych i fascynujących miejsc. A było warto…..Nie ma tego złego co by nie wyszło na dobre.

No ale w końcu a pętla kaukaska w Gruzji oraz Iran się doczekały. Przyszedł rok 2009….