zdjęcia i fotografie góry Kaukaz, Gruzja, Armenia, Azerbejdżan, turystyka, podróże, wyprawy, gospodarka, bezpieczeństwo, zabytki, zwiedzanie, trekking, Morze Czarne, wybrzeże, Tbilisi, Batumi, Mccheta, Kazbek, Kazbegi, Wardzia
strona główna strzalka relacje strzalka wyprawa dookoła Morza Czarnego sierpień-wrzesień 2012

wyprawa dookoła Morza Czarnego sierpień-wrzesień 2012 - Turcja

Turcja

Kapadocja- każdego ranka startuje tutaj ponad 50 balonów wycieczkowych.

Przekroczenie granicy wygląda nietypowo. Po dojechaniu do punktu granicznego należy samodzielnie załatwić wszystkie formalności biegając od okienka, do okienka. Wiza kosztuje 20$ (ok. 65 zł ). Wszystko trwa około godziny.

Pierwszą rzeczą, która w tym kraju rzuca mi się w oczy jest to, że w każdej, nawet najmniejszej miejscowości, znajduje się meczet z wysoką wieżą. O wyznaczonej godzinie puszczana jest modlitwa, nagłośniona na całą miejscowość. Na stacji benzynowej widzę specjalnie wydzielony pokój do modlitw z rozłożonym w środku czerwonym dywanem. Z Turkami kompletnie nie mogę się dogadać- nie znają angielskiego, ani rosyjskiego, a ich rodzimy język bardzo trudno zrozumieć. Benzyna jest tu bardzo droga, litr kosztuje ok. 8,50 zł. Jedzenie również nie jest najtańsze, a kuchnia turecka jest dość uboga. Najpopularniejszym daniem jest kebab. Żywię się najczęściej chlebem o przyzwoitej cenie (1,50 zł), pomidorami i jajkami. Turcja wyróżnia się dużą ilością wojska, baz wojskowych, konwojów, na których ilość może wpływać konflikt z Syrią. Nawet policja posiada wozy pancerne z CKM'em na wieży. Praktycznie cały czas jadę dwupasmową drogą krajową o dobrej nawierzchni. Niestety trzeba na nią uważać, ponieważ niespodziewanie trafiają się fragmenty nakładane za pomocą smoły i żwiru, który może spowodować utratę kontroli nad motocyklem. Jest tu mnóstwo znaków ograniczających prędkość i informujących o robotach drogowych, po których najczęściej nie ma już śladu. Ruch drogowy jest bardzo niewielki. Jadąc czteropasmową drogą przez 10 km nie mijam żadnego pojazdu, a jeżeli już, to głównie są to tiry i samochody dostawcze. Jest to najprawdopodobniej spowodowane wysoką ceną benzyny.

Na tureckim targu można kupić najróżniejsze przyprawy.

Jazda wzdłuż rozlewiska Eufratu dostarcza mi niesamowitych widoków na cały zalany wąwóz. W tym rejonie piasek i skały przyjmują wiele kolorów, od czerwonego, po zielony. Mija 32 dzień wyprawy i dojeżdżam do Kapadocji, która słynie z dużej ilości mieszkalnych skał, kształtem przypominających grzyby. Zatrzymuję się w Zelve i zwiedzam jedną z tras widokowych. Cały następny dzień spędzam na kempingu. Jest basen, w pełni wyposażona kuchnia, prysznice z ciepłą wodą, pralki, zadbany, czysty teren- jednym słowem miejsce godne polecenia. Jeden człowiek, jeden namiot, jeden motocykl = 20 lirów za dobę (40 zł). Spotykam tu niemiecką parę, która wraca z 20000 km wyprawy, holenderską parę, która jedzie do Indii, oraz francuza, który odbył podróż dookoła świata. Wszyscy bardzo pozytywnie zakręceni. Odpoczywam i ruszam w kierunku Ankary. Stamtąd do Istambułu. Dojazd do niego to mniejsze i większe miejscowości ciągnące się przez 60 km. Istambuł wygląda jak miasto z amerykańskiego filmu- czteropasmowa droga zakorkowana aż po horyzont, pomarańczowe taksówki, przejścia dla pieszych pełne ludzi, wielokulturowość otacza mnie z wielu stron. Ruch w korkach makabryczny, z tego też względu odpuszczam jakiekolwiek zwiedzanie. Dużo jest tutaj małych motocykli i skuterów jadących po 90 km/h. Policja w większości na GS'ach. Jeżdżą w koszulach z krótkich rękawem i kamizelkach, przewożą pasażerów. Opuszczam Istambuł i żegnam się z Turcją.

Wszelkie prawa zastrzeżone © Copyright by kaukaz.pl