zdjęcia i fotografie góry Kaukaz, Gruzja, Armenia, Azerbejdżan, turystyka, podróże, wyprawy, gospodarka, bezpieczeństwo, zabytki, zwiedzanie, trekking, Morze Czarne, wybrzeże, Tbilisi, Batumi, Mccheta, Kazbek, Kazbegi, Wardzia
strona główna strzalka relacje strzalka wyprawa rowerowa do Gruzji 2011

wyprawa rowerowa do Gruzji 2011- 12/10/2011 środa 5 dzień cd. Gruzińska Droga Wojenna, na spotkanie z KAZBEKIEM

Plan był "prosty" - dotarcie do Przełęczy Krzyżowej (2379m) i powrót. Ze względu na ograniczenia czasowe i górski teren stwierdziliśmy, że Kazbegi musimy odpuścić. Ale będąc w Gruzji planowanie nie ma kompletnie sensu :) A więc początkowo wszystko szło zgodnie z planem. Ruszyliśmy z rana przepiękną trasą w stronę Gudauri. Serpentyny do przełęczy dały nam mega w kość, zwłaszcza, że słońce dodatkowo przypiekało niemiłosiernie. Kilka kilogramów można spokojnie zgubić na tej trasie, zwłaszcza jak wozi się na bagażniku cały dom. Kilka, no może trochę więcej przystanków na wyrównanie oddechu i opłacało się. Zdecydowanie! Widoki zapierają dech w piersiach, dla takich pejzaży warto było się męczyć. Nie ukrywamy, że "wrażenie" na nas zrobił również punkt widokowy, radziecka, betonowa półrotunda pokryta nowoczesną mega kolorową mozaiką, przedstawiającą ważne momenty w historii kraju i sukcesy socjalistycznego budownictwa. Tutaj nasz plan zaczyna się walić. Zaczepieni przez Rosjan zmierzających do Władykałkazu zostaliśmy przekonani, aby zabrać się z nimi mini vanem do Kazbegi (aktualnie Stepantsminda) - rowery zabezpieczone sznurkiem na dach i jazda! W aucie kilogramy zakupionych ciuchów i artykułów spożywczych, płaczące dzieci . Tak znaleźliśmy pod Kazbekiem (5047 m n.p.m.), a nawet pod granicą z Rosją, gdyż kierowca stwierdził, że koniecznie musimy zobaczyć przepiękny monastyr na samej granicy. Monastyr nie był ładny, a myśmy mieli ok. 10km pod górę i wiatr do Kazbegi. Poddaliśmy się po ponad 7km kiedy to pedałując zaczynaliśmy jechać do tyłu? Nie wiemy czy musieliśmy wyglądać na zdesperowanych czy załamanych, ale złapaliśmy TiRa, który zmierzał do Tbilisi. Idealna podwózka, plan wykonany z nawiązką. Kazbegi zwiedzona, przełęcz obfocona, dotarcie dalej niż się zamierzało, do tego przyprawiająca o zawał serca podróż TiRem po serpentynach z wyprzedzaniem, trąbieniem i jadąc niekoniecznie zgodnie z przepisami. Zresztą o jakich przepisach mówimy?! :). Nocleg w Mtskhetcie. Chaczapuri i khinkali na kolacj do tego obowiązkowo butelka gruzińskiego wina .









Wszelkie prawa zastrzeżone © Copyright by kaukaz.pl