zdjęcia i fotografie góry Kaukaz, Gruzja, Armenia, Azerbejdżan, turystyka, podróże, wyprawy, gospodarka, bezpieczeństwo, zabytki, zwiedzanie, trekking, Morze Czarne, wybrzeże, Tbilisi, Batumi, Mccheta, Kazbek, Kazbegi, Wardzia
Terenówką przez ćwierć świata. Iran - Azerbejdzan - Gruzja Terenówką przez ćwierć świata. Iran - Azerbejdzan - Gruzja Terenówką przez ćwierć świata. Iran - Azerbejdzan - Gruzja
strona główna strzalka relacje strzalka Armenia, Górski Karabach i Gruzja z dzieckiem w plecaku 2012

Armenia, Górski Karabach i Gruzja z dzieckiem w plecaku 2012 - Armenia - gościnność, gościnność, gościnność

Armenia - gościnność, gościnność, gościnność

W Wardenis, kiedy wychodziliśmy z miasta, by złapać kolejnego stopa w stronę jeziora Sewan, zostaliśmy "porwani" przez Ormianina, który przedstawił się jako Karen. Były szaszłyki, rozmowy na migi z niemym ojcem Karena, koncert ormiańskiej muzyki na akordeonie w wykonaniu gospodarza i niezwykle rodzinna atmosfera.

Kolejnego dnia Karen czytając w naszych myślach zawiózł z dala od ludzi nas na dziką plażę nad wschodnim brzegiem Jeziora Sewan 30 minut drogi piechotą od wioski Areguni. Beata łapała brąz, a ja z Mikołajem bezskutecznie łowiliśmy ryby. Wieczorami we troję piekliśmy parówki nad ogniskiem.

Po dwudniowej labie wróciliśmy do Erywania. Oczywiście po drodze było sporo przygód i kilka propozycji zostania na szaszłyki, kawę czy koniak, ale musieliśmy umiejętnie dziękować za gościnę i jechać dalej.

Z Erywania marszrutką dojechaliśmy do Wanadzor i dalej do Alaverdi, gdzie Beata chciała zobaczyć most zbudowany przez gruzińską królową Tamar I Wielką z rodu Bagratydów. Następnie ruszyliśmy w stronę granicy z Gruzją, gdzie planowaliśmy odwiedzić spotkanego rok wcześniej policjanta, który złapał nam stopa do przejścia granicznego. Po kilku ciekawych przygodach trafiliśmy do Noyemberyan, gdzie w domu Feliksa - naczelnika policji czuliśmy się jak u siebie.

Feliks był niezwykle hojnym gospodarzem: pokazał nam całą okolicę, zabawiał Mikołaja i obdarowywał zabawkami. My na odchodne dostaliśmy 3 litry wina i 4 kilogramy jabłek - dodatkowe 7 kilogramów do naszych 50 kg. Na koniec orzekł, że w razie potrzeby mamy dom w Armenii.

Wszelkie prawa zastrzeżone © Copyright by kaukaz.pl